niedziela, 25 stycznia 2015

Wyzwanie Uli: Trudne momenty macierzyństwa i jak sobie z nimi radzić

Ostatni dzień wyzwania i dla mnie najtrudniejszy temat. Nie wiedziałam w ogóle jak ugryźć. W końcu postanowiłam napisać o najbliższym dla mnie ostatnio temacie - o macierzyństwie. Ostatnio pisałam o ulubionych momentach dnia z moją 10-miesięczną córką, natomiast jest dużo trudnych momentów, z którymi w większym czy szerszym stopniu styka się każda matka:
- nieprzespane noce - budzenie się kilka razy w ciągu nocy, żeby nakarmić dziecko, noszenie płaczącego maluszka, gdy masz nogi jak z waty i oczy same Ci się zamykają, marzysz o powrocie o łóżka, a dzieciątko w środku nocy otwiera szeroko oczka i nie wygląda na śpiące;
- wieczory spędzone na usypianiu dziecka - zdarzają się wieczory, zwłaszcza podczas ząbkowania, gdy nawet wyjście do toalety graniczy z cudem, trzymasz na rękach, kołyszesz, spacerujesz po mieszkaniu, śpiewasz kołysanki, wydaje Ci się, że nareszcie dzieciątko zasnęło spokojnym snem, odkładasz do łóżeczka, a tu "A ku ku", maluszek otwiera oczka i z słusznym oburzeniem porzuconego dziecka płacze wniebogłosy;
- kryzysy, nie tylko laktacyjne, ale i związane z codzienną rutyną, brakiem wieczornych wyjść z mężem, brakiem czasu dla siebie;
- poczucie, że jest się złą matką - bo nie wszystko, co przeczytałaś w poradnikach udaje Ci się zrealizować, bo nie masz siły po raz n-ty przebierać ubrudzone dziecko, bo ktoś zwrócił Ci uwagę w autobusie, że dziecko jest źle ubrane, bo dziecko zaliczyło pierwszy upadek z łóżka, bo jesteś w danym dniu zmęczona, niewyspana i nie udaje się z odpowiednią miłością zwrócić do dziecka, które znów płacze czy chce wejść w zakazane miejsce.
Cóż, są zawsze dwie strony medalu. Matka, tak samo jak dziecko, ma prawo do gorszych dni. Ponieważ kilka dni temu wspominałam, że wolę pisać o rzeczach pozytywnych, zamiast narzekać, napisać o tym, jak w takich gorszych chwilach sobie radzę. Większość rad można zastosować też do innych kryzysów - w nauce języków obcych czy utrzymaniu diety.

1. Utwierdź się wybranej przez siebie drodze - przypomnij sobie i powtórz w myślach, dlaczego karmisz piersią, nie pozwalasz się dziecku wypłakiwać czy puszczasz dziecko boso po mieszkaniu w trakcie nauki chodzenia, może utwierdziła Cię w niej fachowa książka, w której to wyczytałaś, rada doświadczonej położnej, zalecenie pediatrów czy po prostu Twoja własna intuicja.

2. Poszukaj wsparcia - może to być telefon do mamy, siostry czy przyjaciółki, żeby się po prostu wyżalić, albo poczytanie na forach wypowiedzi osób, które mają podobne doświadczenie, pozwoli Ci to zobaczyć, że nie jesteś jedyną matką, której dziecko budzi się kilka razy w nocy czy przeżywa lęk separacyjny.

3. Sięgnij po fachową pomoc - jeśli masz wątpliwości, czy robisz słusznie, wróć do książki o wychowaniu dzieci, którą czytałaś w ciąży, zadzwoń do lekarza (jeśli są to problemy związane ze zdrowiem dziecka czy wypadkiem, któremu uległo), położnej czy doświadczonej mamy, do której masz zaufanie i która przechodziła przez to, co ty.

4. Znajdź pozytywne aspekty - postaraj się znaleźć coś dobrego w danej sytuacji -  podczas usypiania dziecka samemu można odpocząć w fotelu czy obejrzeć film, długie godziny spędzone na karmieniu możesz wykorzystać na czytanie książek, a podczas układania po raz n-ty wieżę z klocków możesz sama się bawić, wprowadzając do tej wieży jakieś nowe elementy, sprawdzając spostrzegawczość dziecka.

5. Zrewiduj swoje plany - zamiast wściekać się, że nie możesz zgodnie z planem poświęcić poranka na porządki w szafie, a popołudnia na pranie firanek, ponieważ maluszek wymaga tego dnia Twojej stałej uwagi, po prostu zmień plany, może uda się je zrealizować następnego dnia czy wieczorem, gdy mąż wróci z pracy, jeśli dziecko tego potrzebuje, spędź z nim czas i zaangażuj się w to na 100%.

6. Zafunduj sobie chwilę oddechu - każdego dnia zrób coś dla siebie i celebruj ten moment, może to być spokojne wypicie filiżanki kawy, gdy dziecko bawi się przez chwilę w łóżeczku, a może wieczorna kąpiel, gdy dziecko nareszcie zaśnie.

7. Wyluzuj - nie musisz być idealną matką, pomyśl, że wystarczy być normalną matką, taką która ma prawo do zmęczenia, kryzysów czy która puści dziecku bajkę czy piosenki na komputerze, by mieć chwilę spokoju; działa to w dwie strony, jeśli dziecko płacze, to oznacza, że jest mu źle  i Cię potrzebuję, to zupełnie naturalne, nie musisz mieć idealnego dziecka, wystarczy że jest normalne.

8. Po prostu spójrz na swoje dziecko - czasem wystarczy tylko zobaczyć uśmiechniętą na Twój widok buzię, spojrzeć na malutkie stópki czy dostrzec, że płacz dziecka, oznacza tęsknotę i miłość do Ciebie, by wstąpiły nowe siły, które są potrzebne, by po raz kolejny przewinąć czy utulić do snu. Pomyśl sobie, że Te chwile już nie wrócą, pocałuj swojego maluszka i postaraj się cieszyć daną chwilą.

9. Zrób głęboki wdech i się uśmiechnij - gdy się uśmiechniesz, będzie Ci łatwiej podjąć na nowo pielęgnację maluszka czy uspokajanie go; dziecko wyczuwa Twoje nastroje, stąd staraj się jak najwięcej do niego uśmiechać i mówić z miłością oraz spokojem, nawet gdy w tym momencie tego nie czujesz, gdy dzieciątko się uspokoi i uśmiechnie do Ciebie, wynagrodzi to Twoje trudy, a te uczucie miłości zagości znów w Twoim sercu.


No właśnie a propos chwil, które już nie wrócą. Róża nie potrafi już wyleżeć na plecach dłużej niż minutę.
Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze.

2 komentarze:

Justyna Goldman pisze...

Wiadomo, bardzo trudny temat. Macierzyństwo w ogóle jest przecież niełatwe, a rzadko się o tych trudach mówi. Raczej wszystko różowe. Ciekawe te wszystkie rady, u mnie chyba na pierwszym miejscu powinno być "wyluzuj" - muszę sobie to powtarzać. :).

taja.85 pisze...

Zauważyłam, że obu nam ostatnio ten temat chodzi po głowie. Rada o wyluzowaniu jest przydatna też w innych obszarach, ja powinnam ją sobie powtarzać, gdy przychodzą goście. Zwłaszcza że o porządek już trudno. Róża uwielbia wysypywać zabawki i je roznosić po domu.