Swego czasu kolekcjonowałam świeczki, jednak tą kolekcję zostawiłam w domu rodzinnym. Teraz chyba wyrosłam z manii zbieractwa. Jednak jeśli mianem kolekcji nazwiemy zbiór wielu rzeczy tego samego rodzaju, to trochę takich kolekcji, gromadzonych spontanicznie czy z przypadku, by się pewnie znalazło. Ręcznie robione króliczki i lalki dla mojej córki, czajniczki z zaparzaczem (jakoś tak wyszło, że sporo osób nam je sprezentowało), książki kucharskie, magnesy na lodówkę przywożone z wakacji, apaszki, a efektem ostatnich świąt jest nawet kolekcja żeli pod prysznic. Wybór padł na filiżanki. Większość dostaliśmy na ślub, ale są też pojedyncze sztuki, jak porcelanowa filiżanka przywieziona przez mojego tatę, żeby u mnie w mieszkaniu mógł się w niej napić kawy. Część filiżanek z kompletów nie ma już uszek. Teraz marzy mi się jakiś większy komplet filiżanek w niebieskiej tonacji, ale chyba muszę poczekać, aż podczas mycia nadtłukę więcej sztuk, żeby w kredensie się zrobiło miejsce na nowe...
4 komentarze:
Piękna ta błękitna filiżanka!
uwielbiam filiżanki, chyba mam ich za dużo w domu ;-)
Z takich filiżanek z przyjemnością pije się kawę czy herbatę :).
ta niebieska z talerzykiem zdecydowanie w moim guście
Prześlij komentarz